poniedziałek, 8 października 2012

Arne Dahl w Bibliotece

Portal Zbrodnia w Bibliotece możemy polecić każdemu miłośnikowi literatury kryminalnej. Jego redaktorzy dość często publikują również teksty o tematyce skandynawskiej. Na początek wybraliśmy wywiad ze szwedzkim pisarzem, występującym pod pseudonimem Arne Dahl. Oto fragment:

Kryminał próbuje zaspokajać różnorakie ludzkie potrzeby, nie tylko potrzebę rozrywki. Więc sądzę, że wciąż będzie się zmieniał, tak jak to się dzieje od zawsze. I mam nadzieję, że najważniejsza będzie jakość, nie dążenie do zdobycia miana bestsellera, bo to niszczy każdy gatunek literacki.

Poniżej zamieszczamy przedruk całego wywiadu.
Pisanie jest nagrodą po długim okresie przygotowań - wywiad z Arne Dahlem


ZwB Kim jest Jan Arnald?

Arne Dahl To gość ze Szwecji, który próbował swych sił na praktycznie wszystkich polach literatury, od tekstów stricte akademickich i poezji po scenariusze telewizyjne. Nagle piętnaście lat temu – będąc bardzo wyrafinowanym i raczej mało poczytnym autorem – poczuł się lekko nieusatysfakcjonowany swoim życiem i pisarstwem. Pragnął pisać mądre i ciekawe kryminały o współczesnym społeczeństwie, takie, jakie sam chciałby czytać. Ale potrzebował równoległej tożsamości, by móc się odrodzić jako pisarz. Wymyślił więc fikcyjną postać autora nazwiskiem Arne Dahl, i jako Dahl właśnie pisuje teraz swoje kryminały. Jako Jan Arnald tworzy wciąż inne teksty. Mieszka w Sztokholmie i okresowo w Berlinie.

Zawsze gdy mam okazję, pytam szwedzkich autorów, jakie są korzenie światowej popularności waszych kryminałów. Co Pana zdaniem spowodowało ten boom?

To swego rodzaju zagadka. Mam jednak pewną teorię na ten temat – najlepsza proza kryminalna powstaje w miejscach o najsłabszym natężeniu prawdziwej przemocy. Spokój musi jednak być jakoś zakłócony. Trzeba czuć, że można coś utracić. To właśnie wydarzyło się w 1986 roku w Sztokholmie, gdy wszyscy wierzyli, że można bezpiecznie chodzić po ulicach, że nawet premier może się poruszać po mieście bez jakiejkolwiek ochrony. Okazało się jednak, że nie mógł. Olof Palme został zastrzelony na ulicy. Cały kraj znalazł się wtedy w kryzysie – wciąż, od wielu lat pamiętamy o tej tajemniczej zbrodni, nie potrafimy tego zrozumieć. I zaczęliśmy tworzyć kryminały. Kilka lat później zaczął się boom na szwedzką literaturę kryminalną...

Których szwedzkich autorów ceni Pan najbardziej?

Tak się składa, że najbardziej podoba mi się twórczość par pisarskich. Kiedyś to byli Maj Sjöwall i Per Wahlöö, którzy stworzyli – jak ja – serię złożoną z dziesięciu książek ukazujących społeczne i polityczne przemiany w Szwecji w latach sześćdziesiątych. Dziś moi ulubieni autorzy to Anders Roslund i Börje Hellström, najważniejsi obecnie szwedzcy twórcy kryminałów. Oprócz mnie, rzecz jasna.

A którzy autorzy odcisnęli największy wpływ na pańską twórczość?

Gdy zaczynałem pisać kryminały, nie czytałem wcale tego typu prozy od piętnastu lat. Wpływ na mnie mieli twórcy literatury „poważnej”, tacy jak greccy tragicy czy Shakespeare. Trochę czasu minęło, nim wróciłem do swych młodzieńczych lektur kryminalnych, ale gdy to się stało, uświadomiłem sobie, jak wiele takich książek wtedy przeczytałem. Ich struktura była we mnie od bardzo wczesnych lat.


Wielu szwedzkich autorów kryminałów było lub nadal jest dziennikarzami. A Pan?

Nie jestem dziennikarzem. Piszę sporo dla szwedzkich gazet, ale to głównie recenzje literackie. Wyszedłem od literatury, inaczej niż większość twórców kryminałów. Ale to nie znaczy, że nie korzystam z dziennikarskich metod. Zbieram materiały podobnie do dziennikarzy. Ale moje powieści nie są, mam nadzieję, zbyt „dziennikarskie”.

No właśnie, ile czasu zabiera Panu zbieranie materiałów do książki?

Dużo. Tworzenie książki składa się z dwóch etapów: jeden jest trudny i pełen niepokoju, drugi radosny, wesoły. By zacząć prawdziwe pisanie, trzeba skończyć zbieranie materiałów i wymyślanie fabuły. Pisanie jest nagrodą po długim okresie przygotowań.

A jak wygląda w Pana przypadku sam proces pisania?

Istnieją dwa typy pisarzy. Jedni piszą codziennie, powiedzmy – od ósmej do piętnastej. Inni zabierają się za pisanie, gdy czują inspirację. Ja niestety należę do tej drugiej grupy. Gdy kończę wymyślanie fabuły, po prostu piszę tyle, ile się da. Czasem myślę, że powinienem jednak więcej pracować...

Jak powstał cykl o Drużynie A? Skąd pomysł na taki cykl?

Były dwa źródła. Chciałem pisać o współczesnym społeczeństwie, o Szwecji wychodzącej do świata ze swojego zacisznego zakątka. I wymyśliłem sobie, by bohaterem był zespół, nie pojedyncza, dominująca postać, ale współpracujący ze sobą funkcjonariusze policji. Nie skłóceni i rywalizujący, ale właśnie współpracujący, razem rozwiązujący sprawy.

Znamy już w Polsce początek cyklu. Czego możemy się spodziewać dalej?

Misterioso to pierwsza cześć Dekalogu, cyklu złożonego z dziesięciu powieści opowiadających o dziesięciu bardzo ważnych latach we współczesnej historii Szwecji i Europy. Drużyna A funkcjonowała dziesięć lat. Musiałem napisać jeszcze jedenastą książkę jako epilog, ale główny cykl składa się tylko z tych dziesięciu tytułów. Opowiadają one o bardzo różnych współczesnych rodzajach przestępstw, zadaję w nich wiele ważnych pytań dotyczących tego, co dzieje się wokół nas...

W Misterioso stawia Pan wprost pytania dotyczące współczesnej Szwecji. Sądzi Pan, że literatura kryminalna to odpowiednie medium do prowadzenia dyskusji o problemach społecznych?

Tak. I mamy tu długą tradycję, od Dashiela Hammetta w Ameryce czy wspomnianej już parze Sjöwall/Wahlöö w Szwecji. Policjanci mają sposobność stykania się z przedstawicielami różnych warstw społecznych, a i same przestępstwa mówią dużo o społeczeństwie.

Co wyróżnia Pana powieści spośród innych szwedzkich kryminałów?

Styl, bez dwóch zdań. Mam nadzieję, że także w Polsce spodoba się Wam ten charakterystyczny styl Arne Dahla. To kombinacja lekkości tekstu i wagi opisywanych zdarzeń, jasności i mroku, surowości i intelektualnej gry, strachu i humoru, kombinacja wyróżniająca się na tle tego, co dziś można spotkać w literaturze kryminalnej.

Jaką drogą, Pana zdaniem, pójdzie proza kryminalna w przyszłości?

Kryminał próbuje zaspokajać różnorakie ludzkie potrzeby, nie tylko potrzebę rozrywki. Więc sądzę, że wciąż będzie się zmieniał, tak jak to się dzieje od zawsze. I mam nadzieję, że najważniejsza będzie jakość, nie dążenie do zdobycia miana bestsellera, bo to niszczy każdy gatunek literacki.

A Pana “kryminalna” przyszłość?

Po skończeniu Dekalogu (i napisaniu epilogu, powieści Jedenaście) poważnie zastanawiałem się, co dalej. Odpowiedź przyszła po ponad roku pisania różnych rzeczy pod moim prawdziwym nazwiskiem. Odpowiedzią był nowy cykl kryminalny... Właśnie go piszę. To będzie coś, czego świat prozy kryminalnej dotąd nie widział...

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz

Zobacz wersję oryginalną

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz