wtorek, 9 października 2012

Åke Edwardson w Portalu Kryminalnym


W oczekiwaniu na drugie wydanie powieści Åke Edwardsona Niebo to miejsce na ziemi zapraszamy do zapoznania się z recenzją, jaką Robert Ostaszewski zamieścił na Portalu Kryminalnym. Pisze on między innymi:

Choć porównania z innym szwedzkim pisarzem kryminałów, Henningiem Mankellem, nasuwają się w przypadku Edwardsona błyskawicznie, wygodnej interpretacji nie należy ulegać nazbyt szybko. Głębokie analizy społeczne Mankella, podawane w formie monologów komisarza Wallandera, u Edwardsona zastąpione są szybkim, urywanym dialogiem; kluczowe relacje pomiędzy postaciami cechuje często niedopowiedzenie. Napięcie budowane jest przez naśladujący mowę potoczną, pełen wykrzykników i wołaczy rytm rozmów bohaterów. Na każdej niemal stronie słychać tu, jak bardzo Edwardson kocha miasto - z jego szumem, hałasem, tramwajami i samochodami, ale i stałym napięciem łączącym ludzi, upchanych gęsto na niewielkiej powierzchni.

Poniżej zamieszczamy przedruk całej recenzji:

Göteborg, środek miotanej zmieniającą się pogodą zimy. Nadchodzące święta Bożego Narodzenia komisarz Erik Winter planuje wraz z rodziną spędzić w hiszpańskim domu swojej matki. Jednak najwyraźniej nie będzie mu to dane: na komendę zgłaszają się studenci, których ktoś znienacka zaatakował przedmiotem wyjątkowo dziwnym – żelastwem, używanym niegdyś do znaczenia bydła. To jednak nie koniec przedświątecznych problemów. Z miejskich przedszkoli docierają sygnały o mężczyźnie, zapraszającym maluchy na przejażdżkę swoim samochodem. Zanim ktokolwiek zdąży się zorientować, w lesie odnaleziony zostaje brutalnie pobity ośmiolatek, a kolejne dziecko ginie, uprowadzone z centrum handlowego.

Cykl zapoczątkowanych w 1997 roku powieści (ostatecznie powstało ich już dziesięć) z komisarzem Winterem w roli głównej uczynił z ich autora - urodzonego w 1953 roku Ake Edwardsona - jednym z najbardziej cenionych pisarzy Szwecji. Jego utwory czytane są w ponad dwudziestu różnych krajach świata, a sześć książkowych historii o rozwiązywanych przez Wintera zagadkach kryminalnych posłużyło za podstawę scenariuszy filmów, zrealizowanych na zlecenie SVT – szwedzkiej telewizji publicznej.Edwardson, dziennikarz i wykładowca, jest w swym kraju postacią znaną i cenioną; książki jego autorstwa trzy razy zdobywały tytuł powieści kryminalnej roku, a on sam w 2003 roku uznany został za najlepszego pisarza Szwecji.

Niebo to miejsce na ziemi, chronologicznie trzecia powieść cyklu, w Polsce ukazuje się jako pierwsza. Policyjny detektyw Winter – najmłodszy inspektor kryminalny Szwecji - zarysowany jest tu już mocną, wyrazistą kreską. Wiemy, że lubi Coltrane'a, U2 i hiszpańską kuchnię, chętnie pija wino, a za najlepszy okres swojego życia uważa sześć miesięcy, spędzone na urlopie wychowawczym z własną córką. Pozostający w dobrej, miłosno-przyjacielskiej relacji z własną żoną i rodziną, Winter znacznie różni się od policjantów, do jakich przyzwyczaili nas pisarze kryminałów: nie nadużywa alkoholu, nie ma problemów z przerośniętym ego, nie próbuje bezskutecznie wydobyć się z uporczywej depresji. Jednak im bardziej skuteczny w swej pracy jest policjant, tym więcej mroku zalega w jego duszy – i ta zasada z pewnością nie omija też Wintera. Rozgrywająca się w ciągu trzech poprzedzających Wigilię tygodni intryga (a dokładnie rzecz ujmując, dwie przenikające się wzajemnie sprawy kryminalne) niewątpliwie przyczynią się do poszerzenia strefy cienia detektywa.

Choć porównania z innym szwedzkim pisarzem kryminałów, Henningiem Mankellem, nasuwają się w przypadku Edwardsona błyskawicznie, wygodnej interpretacji nie należy ulegać nazbyt szybko. Głębokie analizy społeczne Mankella, podawane w formie monologów komisarza Wallandera, u Edwardsona zastąpione są szybkim, urywanym dialogiem; kluczowe relacje pomiędzy postaciami cechuje często niedopowiedzenie. Napięcie budowane jest przez naśladujący mowę potoczną, pełen wykrzykników i wołaczy rytm rozmów bohaterów. Na każdej niemal stronie słychać tu, jak bardzo Edwardson kocha miasto - z jego szumem, hałasem, tramwajami i samochodami, ale i stałym napięciem łączącym ludzi, upchanych gęsto na niewielkiej powierzchni. Szwecja - kraj, w którym bicie dziecka jest przestępstwem i gdzie policjanci płynnie mówią po angielsku – z kart powieści Edwardsona pokazuje swą kolejną, być może nieznaną polskiemu czytelnikowi twarz.

Robert Ostaszeski




2 komentarze: